HOOBI

Stylowi na miarę

Kosmetyki ekologiczne

Moda na bycie eko zakradła się do życia większości z nas. Znaczna część populacji zwraca uwagę na to, aby spożywać produkty wyłącznie z upraw ekologicznych. Są też wśród nas ci, którzy swoje wnętrza aranżują w myśl stylu eko. Niestety, mało kto zwraca uwagę na to, co stosujemy na zewnątrz, chodzi oczywiście o ekokosmetyki.
Zakupów najczęściej dokonujemy w dużych centrach handlowych i za jednym zamachem chcemy kupić wszystko – od produktów spożywczych po kosmetyki. Drogeryjna oferta niezwykle rzadko dysponuje produktami 100% naturalnymi czy też ekologicznymi. W domach handlowych znajdziemy oczywiście punkty z ekologicznymi produktami, ale przed zakupem najczęściej odstrasza nas cena. Czy słusznie? Może powinniśmy przestać stosować kosmetyki za kilka/kilkanaście złotych? I co najważniejsze – czy każdy kosmetyk, który w nazwie zawiera – eko, bio, natural faktycznie jest naturalny?

Zazwyczaj idąc do drogerii sięgamy po sprawdzone kosmetyki, ponieważ każda z nas na pewno miała tę przyjemność wypróbowania czegoś nowego, co spowodowało reakcję alergiczną na twarzy. Jeżeli natomiast chcemy zmienić kosmetyk, najczęściej sięgamy po ten z wielkim przyciągaczem uwagi – eko/bio/natural. Czy produkt ten rzeczywiście nie zrobi nam krzywdy? Producenci kosmetyków liczą na naszą naiwność i sądzą, że damy się nabrać na rzekome „eko”. I nie mylą, mają stuprocentową rację, że większość z nas włoży produkt do koszyka nie weryfikując składu. Rzeczywistość, jak zwykle w takich przypadkach, okazuje się brutalna. Produkt owszem, może i jest naturalny, ale w jednej setnej swojego składu. Może zawierać jeden lub dwa naturalne ekstrakty. Niestety, wciąż żadne normy i dyrektywy nie regulują tego, jakie wymagania musi spełniać kosmetyk, aby mógł zwać się „naturalnym”. Jedyne co możemy zrobić, to zgłębiać wiedzę na temat nazw składników w produktach. Warto pamiętać o tym, że są one podawane w kolejności od składnika, którego jest najwięcej, dochodząc do tego, którego w produkcie jest najmniej. Jeżeli dziwne brzmiące nazwy nie przekonują nas do tego, aby zapoznawać się z nimi bliżej, znacznie prościej będzie polegać na certyfikatach.

Certyfikaty poświadczające naturalność kosmetyku, wydawane są przez niezależne organizacje. Symbole organizacji znaleźć możemy na zaaprobowanych przez nie produktach. Organizacji i certyfikatów jest naprawdę sporo, a każda z nich dysponuje nieco odmiennymi wymaganiami określającymi produkt, jako naturalny. Warto więc wiedzieć, czym certyfikaty się różnią i które z nich spotkać możemy na polskim rynku.



BDIH jest niemiecką organizacją. Wymaga ona od producentów stosowania wyłącznie surowców roślinnych pochodzących z kontrolowanych upraw ekologicznych i certyfikowanych dzikich zbiorów. Co ważne  zakazuje testowania na zwierzętach (zakaz ten obejmuje już aktualnie wszystkie kosmetyki rozpowszechniane na terenie UE) w czasie całego cyklu produkcji, zabrania również używania składników z martwych zwierząt, a ponadto – syntetycznych barwników, zapachów, silikonów, petrochemicznych produktów i radioaktywnego naświetlania. Poza naturalnymi konserwantami dopuszcza stosowanie kilku wyznaczonych konserwantów pokrywających się z tymi naturalnymi, ale musi to być zaznaczone na opakowaniu. Proces produkcji musi być bezpieczny na środowiska, a opakowanie łatwo ulegające rozkładowi. I ponad 60% produktów danej firmy musi spełniać te warunki, aby otrzymać certyfikat. Certyfikaty te znajdziemy między innymi na produktach – Alterra, Sante, Lavera czyli tych, po które często sięgamy.

Ecocert – kryteria nadania tego certyfikatu są podobne do opisanego powyżej „systemu”, ale jak wspomnieliśmy każdy z nich ma swoje indywidualne normy, zatem i ten zawiera pewne różnice. Od razu możemy napisać, że Ecocert jest bardziej restrykcyjny. Kosmetyk musi zawierać 95% naturalnych składników, z czego 50% musi pochodzić z upraw ekologicznych. Precyzyjny opis składu musi znaleźć się na kosmetyku. Co ważne – każdy produkt certyfikowany jest odrębnie, zatem nie sugerujmy się nazwą firmy, tylko pojedynczym produktem. Producent może mieć w swojej ofercie produkty naturalne, ale także konwencjonalne. Które kosmetyki posiadają certyfikat Ecocert? Yves Rocher – Culture Bio, Ava – Eco linea, Sephora – Green Connection, czy Eco Cosmetics.

Jeszcze bardziej restrykcyjne normy spotkamy w kosmetykach, które posiadają certyfikat Cosmebio BIO i ECO. Kosmetyki muszą zawierać 95% składników naturalnych, czyli tak jak w Ecocert, ale aż 95% musi pochodzić z upraw biologicznych. Zakazuje się stosowanie zapachów syntetycznych, barwników, konserwantów syntetycznych, substancji pochodzenia petrochemicznego. Mogą zawierać one wyłącznie wyszczególnione na liście konserwanty. Cosmebio znajdziemy m.in. na kosmetykach – Plante System czy Sanoflore.


Kolejny certyfikat powstał przy współpracy kilku organizacji europejskich, w skład których wchodzą Cosmebio, Ecocert, BDIH, Soil Association i ICEA. Jaki był powód? Chodziło przede wszystkim o ujednolicenie stawianych wymagań i doprecyzowaniu listy składników. W tym celu składniki podzielone zostały na kategorie – każda z nich określa dopuszczalność składników. Pierwsza z nich, to kosmetyki naturalne, które w składzie mogą mieć do 5% składników syntetycznych. Druga – ekologiczne, ta z kolei musi mieć 20% składników pochodzących z upraw ekologicznych. Poza tym oczywiście waga przywiązywana jest do recyklingu i ochrony środowiska w procesie produkcji.

Kolejny certyfikat to NaTure. Wydaje on trzy poziomy certyfikatów. Jedna gwiazdka oznacza, że kosmetyk jest naturalny, dwie gwiazdki, że kosmetyk jest naturalny i częściowo ekologiczny – 70% składników naturalnych z ekologicznych upraw. Trzy gwiazdki – kosmetyk ekologiczny: 95% składników to naturalne pochodzące z ekologicznych upraw, albo certyfikowanych dzikich zbiorów.

Czy warto więc stosować kosmetyki naturalne? W naszym mniemaniu – tak. Opisane powyżej certyfikaty jasno wskazują, że produkt naprawdę naturalny musi spełnić szereg norm, aby przyznano mu certyfikat. Niech zatem nie dziwi nas też cena takiego kosmetyku – nie jest on wytwarzany w wielkiej fabryce, wszystko uzależnione jest on upraw.
Na polskim rynku dostać możemy kosmetyki wielu ekologicznych marek. Polskie firmy nie odstają ani trochę od tych zagranicznych. W razie „w” zawsze możemy skorzystać ze sklepów internetowych i zamówić produkt do domu.


Jakich produktów eko warto spróbować? Przede wszystkim dla wszystkich chcących spróbować czym to się je, polecamy przede wszystkim balsamy do ciała, kremy do rąk, a także balsamy do ust. Ponadto warto również skusić się na żel pod prysznic i kosmetyki do pielęgnacji włosów, ponieważ z te drogeryjne najczęściej nie zdają egzaminu. Szampony zazwyczaj wysuszają skórę głowy. Naturalne kosmetyki zawierają łagodniejsze substancje myjące, warto więc spróbować jak zadziałają na nasze włosy. Ulubieńcami kobiet stały się naturalne maski do włosów, które nie nie obciążają ich tak, jak chemiczne preparaty. Jeżeli chodzi o makijaż prym wiodą pudry mineralne. Niestety, tak zwana kolorówka ma sporo ograniczeń. Ekologicznym tuszem do rzęs z pewnością nie uzyskamy takiego efektu, jak przy użyciu dotychczas wykorzystywanego. Co więcej – kosmetyki naturalne nie poradzą sobie z problemem wielu z nas – czyli zmarszczkami, trądzikiem i przebarwieniami. Dlaczego? Brakuje w nich składników takich, jak retinol, kwas AHA i BHA, a także peptydów. To prawda, że naturalne kosmetyki nie obciążają naszej skóry na co dzień, ale również nie są w stanie zapobiec jej problemom. Decyzja o tym, czy warto je stosować jest więc kwestią indywidualną.

Czy przed kosmetykami naturalnymi trzeba przestrzegać?
Na pewno trzeba zwrócić uwagę na to, że certyfikat nie gwarantuje skuteczności, ponieważ jego zadanie polega na określeniu pochodzenia i uzyskania składników. To, że kosmetyk jest naturalny, nie musi wiązać się z dobroczynnym działaniem dla skóry. Jak to możliwe, że naturalne oznacza złe? Rośliny mogą mieć również niekorzystne właściwości, mogą być np. trujące. To tak, jak syntetyczny nie oznacza zły. Niektóre naturalne składniki nie będą działać dobrze na każdy rodzaj skóry. Niektóre ze składników naturalnych, takie jak mięta pieprzowa, eukaliptus, lawenda, kamfora, cynamon, mogą wywoływać reakcje alergiczne, zapalenie bądź podrażnienie skóry, przerwanie bariery ochronnej, niszczenie kolagenu i elastyny, co w efekcie prowadzi do starzenia.

Wróć