HOOBI

Stylowi na miarę

Kosmetyki DIY

Czy warto wydawać pieniądze na drogeryjne kosmetyki i tracić czas na ich poszukiwanie? Czy produkty po które sięgamy co najmniej raz w miesiącu faktycznie mają tak dobroczynne działanie na naszą skórę, jak gwarantują to ich producenci? I czy faktycznie cena tych produktów jest adekwatna do zastosowanych w nich składników?

Znalezienie odpowiedniego kosmetyku, który nie będzie zapychał skóry, nie będzie blokować porów, nie będzie podrażniał, a przy okazji odżywi i zadziała kojąco to naprawdę nie lada wyczyn. Dlatego też coraz więcej z nas postanawia porzucić bezkresne poszukiwania kosmetycznych cudów i przechodzi do czynów. Kosmetyki robione samodzielnie cieszą się ogromną popularnością. Czy jest to tak proste, jak nam się wydaje? Co powinnyśmy wiedzieć, zanim przejdziemy do wykonania osobistych specyfików?

Przede wszystkim kosmetyki robione samodzielnie wymagają precyzji i czasu. Jeżeli zrobić coś ekspresowo to stanowczo odradzamy ten proceder. Co możemy przygotować w domu? Przede wszystkim peelingi, kremy, balsamy, różnego rodzaju serum, a także pudry i kosmetyki zaliczane do tzw. kolorówki.

Można zapytać – po co? Skoro wszystko znajdziemy w drogeriach? Czy naprawdę nie szkoda czasu na mozolne przygotowywanie papek na twarz? Odpowiedź jest prosta – jeżeli nie liczysz się z ceną kosmetyku, ani nie zależy ci na ich jakości kupuj gotowe produkty. Warto jednak wiedzieć, że przygotowywanie ich w domu jest znacznie tańsze, a jeżeli nawet potrzebujemy jakiegoś sprzętu, to jego koszt szybko się zwróci. Poza tym przygotowany kosmetyk jest świeży – nie musimy od razu robić 200 mililitrowej butli, wystarczy mała buteleczka, którą na pewno zużyjemy.

Kosmetyki DIY mają mnóstwo plusów. Przede wszystkim zaliczyć do nich można opracowanie optymalnej receptury, która posłuży naszej skórze. Kosmetyki wykonane w zaciszu domowym są w 100% naturalne, nie dokładamy do nich barwników, aromatów, chociaż jeżeli chcemy zachować go na dłużej możemy zastosować konserwanty. Tworząc taki produkt możemy zwiększać ilość aktywnych specyfików, ale wyłącznie do dopuszczalnego poziomu. Dzięki temu będzie on bardziej skuteczny. Nie zapominajmy, że w produktach drogeryjnych na cenę wpływ ma przede wszystkim stężenie substancji aktywnych. W efekcie – kremik zakupiony w drogerii za kilkaset złotych, możemy wykonać sobie w domu niewielkim kosztem.

Nie ma niestety rzeczy idealnych. Skoro są zalety, to wymienić trzeba także wady. Dużą ostrożność przy tworzeniu takich kosmetyków powinny zachować osoby, które borykają się z problemami skórnymi, czasem jedna kropelka za dużo może przelać szalę na niekorzyść. Nie zapominajmy, że kosmetyki powstają w warunkach niesterylnych, bez atestów, zatem dopóki nie spróbujemy nie będziemy wiedzieć, jak produkt zachowa się na naszej skórze. Pamiętajmy także o tym, że nieprecyzyjne wyliczenie stężeń i składników może sprawić, że uszkodzimy warstwy skóry, dlatego niezwykle istotne jest, alby trzymać się wyznaczonych receptur. Jak już wspomnieliśmy, beż użycia substancji konserwujących preparat wykonany w domy będzie mniej trwały od tego, który zakupilibyśmy w sklepie. Ale w naszym odczuciu to akurat zaleta – nikt z nas nie zużywa od razu całej butli toniku. Skoro kosmetyki pozbawione są konserwantów, to nic nie chroni ich przed bakteriami. Musimy szczególnie zadbać o higienę i nakładać takie produkty czystymi dłońmi.

Aby wytworzyć kosmetyki potrzebować będziemy kilku przedmiotów, bowiem nie tylko wiedza i precyzja działania będzie odgrywać tutaj ważną rolę. Pipety, mieszadła, waga, miarki i zlewki – przyda nam się to w szczególności opracowywania kosmetyków do twarzy. Narzędzia te znajdziemy w wielu e-sklepach trudniących się branżą kosmetyczną.

Co więc możemy przygotować w domu? Jak już wspomnieliśmy największą popularnością cieszą się peelingi – niezależnie od tego czy potrzebujemy go do twarzy, ciała czy ust, nie warto wydawać na niego pieniędzy, ponieważ wykonać go możemy z produktów, które na pewno znajdziemy w domu. Każdy, kto choć trochę interesuje się tematyką kosmetyczną wie, że nic nie działa tak dobrze na skórę ciała jak peeling kawowy. Pokochał go już chyba cały świat. Kawę możemy wymieszać z oliwką dla dzieci, żelem pod prysznic. Kobiety, które borykają się z naprawdę uciążliwym cellulitem mogą do kawy mielonej dodać cukru + wspomnianych składników. Peeling w skórę możemy wetrzeć dłonią lub rękawicą do masażu. A co z twarzą? Kawa i cukier to drastyczna metoda, zatem polecić możemy sodę wymieszaną z solą morską. Dodaj do składników trochę wody destylowanej i wmasuj w twarz. Dzięki temu odzyskasz swoją promienną cerę.

Po peelingu czas na maseczkę. Nasz cera z dnia na dzień potrzebuje czegoś innego. Jednego dnia jest przesuszona, drugiego zaczyna być tłusta, czasem jest najzwyczajniej w świecie szara, pozbawiona jędrności i blasku. Jeżeli chciałybyśmy posiadać maseczki na każdą „dolegliwość” to bankructwo byłoby bliskie, a nim zdążyłabyś je wykorzystać, już dawno byłyby przeterminowane. Przygotowanie maseczek nie jest w ogóle skomplikowane i co ważne – wykonujemy taką ilość, którą na pewno zużyjemy. Ile razy zdarzyło Ci się kupić maseczkę w saszetce, zużyć jej zaledwie połowę, a drugą część musiałaś wyrzucić, bo następnym razem nie nadawała się już do wykorzystania? Zwłaszcza zimą polecamy spróbować skorzystanie z wszelkich maseczek „miodowych”. Pomimo tego, że mrozy jeszcze nam nie straszne, to przebywanie z ogrzewanych pomieszczeniach, powoduje okropne wysuszanie skóry.


Suchy szampon? Również możemy sobie wykonać w domu. Najgorzej mają posiadaczki ciemnych włosów, na których widać dosłownie wszystko. Użycie suchego szamponu drogeryjnego będzie bardzo widoczne. Co zatem możemy użyć? Zmieloną ciecierzycę. Nie tylko odświeży włosy, ale doda im również objętości.


Tonik, niby zwykła rzecz, którą każdy stosuje od czasów młodzieńczych, a jednak te drogeryjne mogą tylko popsuć wygląd naszej skóry. Znacznie prościej przygotować będzie swój domowy tonik. Niewielką ilość, którą przechowamy w lodówce. Polecamy tonik z octu jabłkowego i wody. Przygotowanie jest niezwykle proste. W zależności od typu cery potrzebować będziemy innych proporcji. Na początek jednak zalecamy każdemu spróbować bezpieczny wariant – 1 część octu na 2 części wody. Tonik charakteryzuje się odczynem lekko kwaśnym, idealnie pasującym do ludzkiej skóry.

I to, co nęka każdą z nas, czyli punktowe wypryski. W drogeriach znajdziemy sporo produktów wysuszających, ale czy warto kupować opakowanie produktu, jeżeli wypryski pojawiają się co najwyżej kilka razy w miesiącu? Doskonale z pryszczami poradzi sobie olejek z wyciągu z drzewa herbacianego. Możemy zastosować go samodzielnie lub mieszając go z olejkiem kokosowym. Perfekcyjne sprawdzi się także olejek tamanu.

Na sam koniec pozostawiliśmy ciekawostkę. Słyszałyście kiedykolwiek o serum z witaminą C, zwany Flavo C? Sądzę, że większość z nas miała okazję poznać go z nieco niechlubnej strony. Ale zacznijmy od początku.

Witamina C to jeden z najbardziej precyzyjnie przebadanych składników kosmetycznych. Znana ze swoich właściwości jest chyba każdemu z nas więc rozpisywać się o niej nie ma za bardzo sensu.

Serum Flavo C wzięte zostało pod lupę, bowiem zyskało naprawdę ogromną popularność na całym świecie. Czym mogło sobie zasłużyć na tak doskonałe recenzje i pochwały? Niewielka, 15 mililitrowa buteleczka kosztuje bowiem w granicach tysiąca złotych. Jej skład więc powinien wzbudzać zachwyt! Jaka jest prawda? Przygotujcie się na szok!
Skład buteleczki: aqua, l-ascorbic acid, glycerin, alcohol, ethoxydiglycol, ginko bilba extract, vitis vinifera extract, tea sinensis exytract.
Składników niewiele, co oznacza, że produkt nie jest naszpikowany dziwnymi specjałami. Ale wciąż nie wiemy czy powinniśmy się nim zachwywać.

Aqua/woda – znana każdemu z nas, użyta w tej ilości kosztuje około 5 groszy.
L-ascorbic acid/kwas askorbinowy lewoskrętny – najtańsza, rozpuszczana w wodzie forma witaminy C; w buteleczce znajduje się 2.25 grama więc koszt to maksymalnie 7 groszy.
Glyceryn/gliceryna – substancja nawilżająca; koszt użycia? Maksymalnie 15 groszy.
Alcohol/alkohol – koszt: 5 groszy.
Ethoxydiglycol/rozpuszczalnik dla ekstraktów roślinnych – koszt użycia to od 5 do 15 groszy.
Ginko Biloba Extract/ekstrakt z miłorzębu japońskiego – zawiera on wiele korzystnych dla naszej skóry czynnych substancji; koszt użycia 14-18 groszy.
Vitis vinifera extract/ekstrakt z winogron – aktyoksydant; koszt: 40-65 groszy.
Tea sinensis extract/ekstrakt z herbaty – koszt: 65-65 groszy.

Koniec. Nie, nie ma tutaj żadnej pomyłki. Wszystkie ceny podane są w groszach, ponieważ tyle wyniósł koszt użycia substancji w takich proporcjach. Serum Flavo C forte 15% możemy wykonać samodzielnie w domu za maksymalnie 1.95 złotych. Dlaczego ludzie płacą za niego tysiąc?
Marketing potrafi zdziałać cuda. Nigdy nie nabierajcie się na genialne chwyty reklamowe. Nim zakupicie produkt, na który odkładacie kilka miesięcy zastanówcie się, czy naprawdę warto.

Wróć