HOOBI

Stylowi na miarę

Błędy makijażowe, które popełniamy

Dotarcie do etapu, kiedy możemy śmiało przyznać – tak, w takim makijażu wyglądam perfekcyjnie, nawet jeżeli wykonałaś go w cztery i pół minuty, wymaga sporo czasu. I oczywiście pułap ten osiągamy, dzięki praktyce – metodzie prób i błędów.
Za pewnością ze wstydem przypominamy sobie, ile razy przydarzyło nam się wyjść z domu w fatalnym makijażu – albo z czarniusieńką kreską na dolnej linii wodnej, albo z pomarańczowym podkładem, albo z źle dobranymi cieniami do powiek. Ech, najgorsze jest to, że przez wiele lat z uporem maniaka twierdziliśmy, że makijaż ten był perfekcyjny. Dopiero po tylu latach dochodzimy do wniosku, że nakładanie placka z różu i bronzera nie jest szczytem możliwości makijażowych żadnej z nas.

Jak łatwo się domyślić dzisiaj poruszymy temat o najczęstszych błędach, które zdarzały nam się bądź wciąż zdarzają w wykonywaniu make-upu.

Pierwszy z nich – rozmazany tusz do rzęs
Chyba tylko wprawni makijażyści potrafią perfekcyjnie wytuszować rzęsy, aby były grube długie, bez grudek i żeby przy okazji nie brudziły całej górnej powieki. Niestety, na co dzień żadna z nas nie ma dostępu do sztabu stylistów, którzy ubiorą, wymalują… Musimy poradzić sobie w pojedynkę. Jeżeli wykonując makijaż oka, ubrudzisz powiekę od tuszu, od razu zbierz do patyczkiem higienicznym. Kiedy zaschnie będzie trudniejszy do usunięcia. Jeżeli jednak dopiero przed wyjściem dostrzeżesz, że tusz znajduje się nie tam, gdzie trzeba, nałóż na patyczek trochę kremu do twarzy i potrzyj zaschnięty tusz.

Drugi – zły kolor szminki
Jeżeli szminka, którą nałożyłaś na usta nie wyglądała tak bajecznie, jak w opakowaniu i stwierdzasz, że chcesz ją usunąć w żadnym wypadku jej nie rozcieraj. Aby usunąć kolor przyłóż do ust chusteczkę higieniczną i dociśnij. Pochłonie ona kolor. Teraz oprósz usta pudrem i w razie potrzeby nałóż nowy kolor. Jeżeli masz dość kombinowania z kolorami, pozostaw usta w takim stanie.
Drugim, często zdarzającym się problemem jest złe obrysowanie ust konturówką. Jeżeli drgnęła Ci ręka i kreska wyjechała ponad kontur, to zetrzyj ślad patyczkiem higienicznym.

Trzeci problem – efekt „tapety”
W doborze złego odcienia podkładu większość z nas może mianować się mistrzyniami. Na co dzień, mijając setki kobiet czy widząc je w komunikacji miejskiej, na pewno nie raz pomyślałaś sobie – lepiej byłoby, jakby nie nałożyła tego podkładu. I nie chodzi tylko o to, że kobiety dobierają podkłady za ciemne (chcą wyglądać na bardziej opalone, a w efekcie dodają sobie kilka lat). Problem leży też po drugiej stronie, wiele z nas nakłada na twarz podkład za jasny. Zanim wyjdziesz z domu, sprawdź makijaż w świetle dziennym. Sztuczne oświetlenie sprawia, że dokładamy, dokładamy, dokładamy i później jesteśmy skazane na chodzenie w „tapecie” przez cały dzień.

Czwarty defekt – dużo za dużo różu
Każda z nas dochodzi do etapu, kiedy nie potrafi rozstać się z różem. Przecież to kosmetyk, który sprawi, że nasza skóra będzie wyglądać promiennie, twarz stanie się piękniejsza, po prostu – będziemy przepiękne. Bardzo często makijaż nakładamy w łazience, oznacza to, że posiłkujemy się sztucznym światłem – aby róż był widoczny, musimy nałożyć go naprawdę dużo. I podobnie jak z podkładem – nakładamy, nakładamy, aż wyglądamy jak matrioszka. Sytuacja jest na szczęście do uratowania – suchym płatkiem kosmetycznym rozetrzyj nałożony róż, w razie potrzeby czynność powtórz.

Piąty problem – maskowanie niedoskonałości
Bardzo często małe niedoskonałości na twarzy podnosimy do rangi gigantycznego problemu. Jak większość z nas podchodzi do tematu? Nakłada na już uwypukloną kulkę podkład kryjący, korektor warstwę pierwsza, po zaschnięciu – korektor warstwę drugą i tak w nieskończoność… Przez to uzyskujemy efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast ukryć, odkrywamy. Lepiej zainwestować w jeden produkt kryjący, niż nakładać go warstwami.

Wróć